RANT - Sprzedaż, serwis rowerów

Cztery hektary lasu w Zielonej Górze poszły pod piłę. "Jak po przejściu tornada" (ZDJĘCIA)

31 styczeń 2019
(15 głosów)
Autor: 
Cztery hektary lasu w Zielonej Górze poszły pod piłę. "Jak po przejściu tornada" Redakcja

Trwa masowa wycinka drzew w północnej części miasta. Chodzi o las niedaleko os. Czarkowo w zielonogórskiej Łężycy. Pod piłę poszły blisko cztery hektary lasu. Od kilku dni pracuje tam ciężki sprzęt. - Okolica zmienia się nie do poznania - ocenia mieszkaniec osiedla.

Spory fragment "zielonych płuc" ulokowanych przy trasie z centrum Zielonej Góry do Łężycy (dzielnica Nowe Miasto) poszedł pod topór. Kilka dni temu na teren lasu wzdłuż ścieżki rowerowej zajechał ciężki sprzęt. Sytuacją niemalże od razu przejęli się mieszkańcy pobliskich osiedli: Czarkowo oraz niedawno powstałego Złota Łącza. - To wielka szkoda, bo ten las miał swój klimat. Często chodziłem tam na spacery - mówił Pan Robert, którego spotkaliśmy przy miejscu wycinki.

W środę, 30 stycznia, wycięty został jedynie teren nieopodal ścieżki rowerowej. - Byle nie wycięto większości kompleksu leśnego. Ostatnimi czasy w wielu miejscach Polski drzewa ścina się dla zarobku - obawiała się Pani Renata, mieszkanka bloku przy ul. Inwestycyjnej. Jednak dzień później było widać już bardzo znaczące zmiany. Pracownicy ścięli kilka hektarów drzew przy ulicy i udali się dalej w głąb lasu. - Wszystko wygląda prawie jak po przejściu jakiegoś tornada. Zaraz zupełnie nie poznam, gdzie mieszkam - poinformował nas czytelnik Bartosz.

Ze sprawą postanowiliśmy udać się do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państowych. - Niestety, w związku z osłabieniem drzewostanu, z powodu wykrycia ogniska gradacyjnego kornika ostrozębnego charakteryzującego się wysoką dynamiką rozrodu, należało podjąć skuteczne działania ochronne - informuje Ewelina Fabiańczyk, rzecznik RDLP w Zielonej Górze.

Leśnicy zaplanowali wycięcie blisko czterech hektarów ponad 100-letniego lasu. - Wszystko ze względu na możliwość przedostania się kornika na inne drzewostany. Wycinka to jedyna metoda na usunięcie kornika, którego do tej pory w naszych lasach było niewiele - tłumaczy Arkadiusz Kapała, nadleśniczy Nadleśnictwa Zielona Góra.

To czy leśnikom uda się obronić przed dalszym rozprzestrzenianiem się kornika okaże się na przełomie maja i czerwca. - Na wyciętym terenie z pewnością nie powstaną żadne domy czy markety - dodaje Kapała.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść ogłoszeń ani nie zwraca materiałów niezamówionych. Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustacji tekstów oraz ich tytułów.

Na podstawie art. 25 ust.1 pkt 1b prawa autorskiego, wydawca wyraźnie zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych na portalu internetowym "NewsLubuski.pl" jest zabronione.

Jeżeli widzisz błąd na stronie, napisz do redakcji: NewsLubuski

 

Top

stat4u

Strona korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszego portalu bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia, więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.