Mały Jaś może stracić wzrok. Trwa nieustanna walka z czasem. Możesz pomóc!

14 wrzesień 2020
(1 głos)
Mały Jaś może stracić wzrok. Trwa nieustanna walka z czasem. Możesz pomóc! Materiały rodzinne

Jaś Piórkowski urodził się jako wcześniak, w trzeciej dobie po urodzeniu był reanimowany. Teraz malutki chłopiec walczy o zdrowie. Potrzebne są godziny rehabilitacji oraz częste wizyty u specjalistów. W akcję pomocy dla Jasia włączyli się już m.in. policjanci, strażacy, wędkarze oraz inni ludzie dobrego serca. Ty też możesz pomóc!

Poznajcie historię 4-letniego Jasia Piórkowskiego mieszkańca powiatu nowosolskiego, który od urodzenia zmaga się z poważnymi chorobami. Jaś urodził się w 34 tygodniu ciąży jako wcześniak, niespełna trzy doby po urodzeniu lekarze musieli heroicznie walczyć o jego życie, gdyż doszło u niego do zatrzymania akcji serca. Podjęte czynności reanimacyjne przyniosły zamierzony efekt - chłopiec przeżył, niestety doszło do niedotlenienia mózgu. Po blisko miesiącu pobytu na szpitalnym oddziale Jaś i jego mama Beata mogli opuścić mury placówki z długą listą skierowań do specjalistów m.in. kardiologa, okulisty czy ortopedy. Wizyty u lekarzy miały być tylko zwykłą formalnością...

Podczas wizyty u okulistki, lekarka zauważyła niepokojące zmiany na lewym oczku chłopca stwierdzając, że do tej pory nie spotkała się z czymś podobnym. Jaś trafił do szpitala w Poznaniu, skąd wciąż bez diagnozy trafił do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie wykluczono jedynie zmiany nowotworowe. Dopiero wizyta u Prof.dr hab.n.med. Marka Prosta dała diagnozę - trakcyjne odwarstwienie siatkówki oka lewego, wrodzony fałd siatkówki oraz postępujący astygmatyzm. - Oznacza to, że Jaś nie widzi na lewe oczko, a w prawym wada się pogłębia. - dodaje mama chłopca, Pani Beata. 

Pani Beata próbowała pomóc swojemu synkowi, niestety okazało się, że wada jest bardzo skomplikowana a medycyna na obecnym poziomie jest bezsilna. Pozostała jedynie terapia wzroku. - I tak, z kilkumiesięcznym synkiem, zaczęłam jeździć na zajęcia do Wrocławia (co poniedziałek) i na zajęcia do Poznania (co piątek). To było czyste szaleństwo. W środku tygodnia zajęcia rehabilitacji ruchowej w Nowej Soli i Zielonej Górze. Tak mijały kolejne miesiące. - opowiada Pani Beata.

Około 7 miesiąca życia Jasia pojawiły się kolejne niepokojące objawy. Chłopiec nie łapał kontaktu wzrokowego, w ogóle się nie uśmiechał, nie reagował na swoje imię. Bawiąc się, bezwiednie uderzał klockami jeden o drugi. Był z nim bardzo utrudniony kontakt. Jaś znów trafił do specjalistów, którzy sugerowali autyzm, jednak późniejsza diagnoza wskazała na opóźnienie w rozwoju. Ostatecznie malutki chłopiec trafił na rezonans magnetyczny głowy, który wykazał zmiany w mózgu. Okazało się, że Jaś ma encefalopatię. - Jest to odmiana dziecięcego porażenia mózgowego, bez deformacji kończyn. - dodaje Pani Beata.

Jedynym wyjściem na polepszenie sytuacji u 2-letniego wówczas Jasia była intensywna rehabilitacja, która odbywa się prywatnie. Obecnie chłopiec ma 17 godzin zajęć rehabilitacyjnych w tygodniu. Są to: logopedia, praca z psychologiem, zajęcia kompensacyjne, zajęcia rehabilitacji ruchowej, zajęcia na basenie, hipoterapia, muzykoterapia, dogoterapia, zajęcia rewalidacyjne, zajęcia z behawiorystą dziecięcym, zajęcia z optometrystą. Liczba zajęć jest uzależniona od możliwości finansowych Pani Beaty, która samotnie wychowuje Jasia. Miesięczny koszt rehabilitacji wynosi około 3 tys. złotych.

Jaś dzięki rehabilitacjom ma znaczne postępy. - Idzie jak burza. Są aspekty, w których odstaje od swoich rówieśników, ale jest też wiele płaszczyzn, w których już ich przegonił. - mówi Pani Beata. Nie można przerwać rehabilitacji, ponieważ może nastąpić regres. Niestety mimo znacznym postępom uzyskanym dzięki rehabilitacji, nie poprawia się wzrok Jasia, jego oczka przestały rosnąć. Gałka oczna w lewym oku jest wielkości gałki u półrocznego dziecka, a to prawe, zdrowsze oczko jest również poniżej normy. Jeśli gałki oczne nie zaczną rosnąć, to Jaś całkowicie straci wzrok.

Jedynym ratunkiem może być eksperymentalna terapia komórkami macierzystymi w Bangkoku w Tajlandii. Koszt takiej terapii to 150 tys. złotych!

Więcej informacji na Facebooku Jasiu, nie oddamy Cię ciemności

Możesz pomóc! Na portalu zrzutka.pl prowadzona jest zbiórka dla Jasia! 

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść ogłoszeń ani nie zwraca materiałów niezamówionych. Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustacji tekstów oraz ich tytułów.

Na podstawie art. 25 ust.1 pkt 1b prawa autorskiego, wydawca wyraźnie zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych na portalu internetowym "NewsLubuski.pl" jest zabronione.

Jeżeli widzisz błąd na stronie, napisz do redakcji: NewsLubuski

 

Top

stat4u

Strona korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszego portalu bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia, więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.